<title_newspaper="ycie Warszawy"> 
<title_article="Podcign Czerwiskich>
<author_1=Tadeusz Pojmaski> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="3">
<date=1952-03-28>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Dlaczego Jzef Kryska z gromady Kozice w pow. gostyskim, gospodarujcy na 4 ha ziemi, uzyska w zeszym roku 13 q yta z ha, a gospodarz tej samej gromady Jan Czerwiski, posiadajcy r. ha takiej samej ziemi i majcej te sama moliwoci uprawy, zebra z ha tylko 8 q yta?
To pytanie, tak jak wiele innych dotyczcych zagadnienia zwikszenia plonw, pado na zjedzie ponad 200 przodujcych rolnikw pow. gostyniskiego.
Mwili o tym duo i dugo. Z ich sw wypowiadanych prostym, czsto chropawym, chopskim jzykiem
przebijaa troska o zwikszenie plonw, o polepszenie gospodarki. A rady i dowiadczenia, ktrymi wzajemnie si dzielili, byy proste, poparte przekonywajcymi przykadami.
 Co tam biadoli, te sztucznych nawozw jest mao  mwi Jan Katarzyski z gromady Budy Kozicke. 
Jeszcze niedawno chop nie chcia kupowa nawozw, bo mwi, e i bez nich ziemia rodzi. A teraz, jak si przekona, e nawozy daj lepszy plon, to chce wali w ziemie, ile tylko wlezie, nawet bez rnicy jakie nawozy. Takie teraz wybawienie w nich widzi. My chopy jeszcze bardzo czsto jestemy gupi. A dzi kady gospodarz ju powinien wiedzie, co, jak, ile i gdzie. Wtedy nie bdzie narzeka, e nawozw mao.
Np. obornik. To przecie gwny nawz, najlepszy. Trzeba umie z niego korzysta. Ile to razy u nas chop zawiezie obornik na pole, rozrzuci i zostawi. I co z tego? Nic. Bo najlepsze skadniki albo pjd w powietrze, albo deszcz zmyje. Obornik trzeba od razu zaora, najlepiej na jesieni.
Albo, obornik dobrze nie sfermentuje, a ju go chop wlezie pod buraki, a potem si dziwi, te jaka choroba si ich czepia. Wiadomo, wiey obornik ma zarazki. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1>

